piątek, 21 marca 2014

PROLOG

  Ubrana w piękną sukienkę dziewczyna wyszła z wielkiego domu. Po chwili pod budynek podjechał samochód. Wysiadł z niego przystojny szatyn. Podszedł do brązowookiej i namiętnie ją pocałował. Chwilę później wziął ją za rękę, poprowadził do samochodu i otworzył drzwi, pozwalając wsiąść jej pierwszej. Ruszyli, mijając kolejne oświetlone budynki. Kilkanaście minut później zajechali pod restaurację. Chłopak szybko wyszedł z auta, aby otworzyć dziewczynie drzwi. Weszli do ciemnej, pustej sali, w której paliły się tylko dwie świece na stoliku, stojącym na środku lokalu. Szatyn uśmiechnął się do dziewczyny i odsunął jej krzesło, a sam zajął miejsce na przeciwko. Był zdenerwowany i przejęty. Ciągle spoglądał na zegar wiszący na ścianie. Ledwo mógł dostrzec cyferki, ale wiedział, że to już niedługo.
  Gdy wybiła 21:00 wstał od stolika i na miękkich nogach podszedł do szatynki i ukląkł, patrząc jej w oczy. Dziewczyna oniemiała. Od początku przeczuwała, że szykuje się coś wielkiego, tylko nie wiedziała, która z dwóch możliwych opcji: Chłopak chce z nią zerwać, czy oświadczyć się. Teraz wszystko się wyjaśniło. -Kochanie... Kocham Cię najmocniej na świecie... I chcę spędzić z tobą resztę życia... Wyjdziesz za mnie? - zapytał niepewnie, ale z czułością, wyjmując małe pudełeczko. Dziewczyna popatrzyła mu głęboko w oczy, nie mogąc wydobyć z siebie żadnego słowa. W końcu pojedyńcza łza spłynęła z jej oka i rzuciła się chłopakowi w ramiona. Ten wstał z uśmiechem i okręcił ją dookoła i złożył na jej palec pierścionek z połyskującym szmaragdem. Szczęśliwi wyszli na spacer, patrząc w nocne niebo. Zamrugała do nich spadająca gwiazda. Oboje mieli jedno życzenie: "Obyśmy zawsze zostali razem"...