wtorek, 1 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ 1. "To trzeba zainkroemować!"

-Skarbie! Patrz jaka ładna! 
-Nathan...- powiedziałam oficjalnym tonem. 
-Tak? -Szukamy sukni ślubnej, a nie mini na imprezę... 
-Oj, dobra, ale tą też musisz mieć! Ooo! A to na noc poślubną - pomachał brwiami, a ja zaczęłam się śmiać. -Daj tego laptopa, bo ja się boję, co ty znajdziesz... - Ciągle się śmiałam. 
-Katy, Katie, Kitty... Cat, Cati, Kiciu... 
-Wiem, że byś sobie popatrzył na modelki w krótkich sukienkach, ale jestem zazdrosna - pocałowałam go. -No co ty, chodziło tylko o sukienkę... Ale cieszę się, że jesteś zazdrosna. 
-No, więc daj. Wooow, ale ciacho... - udawałam. 
-Ej, bo będę zazdrosny! 
-To się cieszę - zaśmiałam się. - No chodź tu zazdrośniku, wybierzemy razem. 

 ~*~ 

-Sukienki są nudne... 
-Ej! Piękne są - szturchnęłam go. 
-Możemy obejrzeć sale? - Spojrzał na mnie błagalnie. 
-Oj, dobra - przewróciłam oczami. - A może jesteś głodny? 
-Jestem, ale ty nie robisz dziś obiadu! 
-A co? Mistrz kuchni zrobi? - Uśmiechnęłam się. 
-Mistrz kuchni już biegnie - odwzajemnił gest. - Poczekaj godzinkę, a coś wyczaruję. 
-Czekam. 

~*~

Gdy już kończyliśmy obiad, usłyszeliśmy łomot i trzask, a po chwili drzwi się otworzyły i do środka weszli (wpadli) Max, Jay i Tom.
-Trafiliśmy!!! - Przybili sobie piątki.
-Wy serio? - podeszłam i przytuliłam Maxa, żeby szepnąć mu: - Miałeś rację. 
-Widzę pierścionek! - uśmiechnął się Tom. 
-To masz dobry wzrok -Przytulił mnie Nath. 
-Gratulujemy! - wydarł się Jay. 
-A może to wypłynęło z jakichś... Hmmm... Wyższych spraw? - Pomachał brwiami Tom. 
-Nie wiem co masz na myśli... 
-Wiesz, wiesz... - uśmiechnął się. 
- Więc? 
-Nie - zaśmiałam się. - jeszcze - odwróciłam się do Nathana i dałam mu buziaka. 
-Kiedy wesele? - Max nagle oprzytomniał. - Będzie okazja do picia!!! 
  Zaśmiałam się. Max był moim najlepszym przyjacielem. Wyłączając Natha kochałam go najbardziej i był mi bardzo bliski. 
-Max - walnęłam go w ramię. - A może spykniesz się z moją siostrą? 
-A taka ładna jak ty? 
-Khm - chrząknął Nathan. 
-Nawet ładniejsza - Uśmiechnęłam się promiennie, a w między czasie odwróciłam się do Nathana, aby dać mu buziaka. 
-No właśnie, a wy tu przyszliście na obiad, czy coś? 
-Taaaak! Jesteśmy głodni! 
-Tom, wiesz co? Nie mogę się doczekać, kiedy Kelsey wróci, bo codziennie przychodzie do mnie jeść, zupełnie przypadkiem, nie wspominając już nawet o stłucznych talerzach i telefonie w herbacie... A trafiacie przecież zupełnie przypadkiem! - zaśmiałam się. - Chłopaki! Nie możecie po prostu zadzwonić i powiedzieć, że chcecie przyjść na obiad? 
-No dobra, mieliśmy jeść u Nareeshy, ale Siva nas wyrzucił! - poskarżył się Jay.
-Co zrobiliście? 
-My? Nic... - uśmiechnął się Max. 
-Rozwaliliśmy im lustro - wyruszył ramionami Jay. - A oni od razu taką aferę... 
-Nath, zabezpiecz lustra! 
-'Cause I like it, like that, Yeah, I like it, like that... - zaczął nucić Max. 
-Wariaci... - zaczęłam się śmiać. Nathan wyciągnął folię i zaczął nią owijać lustro i śpiewać razem z Maxem, gdy nagle zza drzwi wyskoczył Tom z płynem do mycia szyb. 
-To trzeba zainkroemować! 
-Co?! 
-Zabezpieczyć! - Zaczął psiukać w lustro i Nathana, aż trafił chłopakowi w oczy. Szatyn odruchowo przyłożył ręce do powiek, puszczając lustro, które rozbiło się w drobny mak. 
-Idioto, co zrobiłeś?! - wydarł się Nathan. 
-A ja dostanę obiad? - zapytał po chwili Jay. Byłam na szczycie załamania psychicznego. 
-Tak, Jay, ty dostaniesz... 
-Ej, ja też byłem grzeczny! - upomniał się Max. 
-A to przecież Nathan stłukł lustro! - bronił się Tom, wskazując na chłopaka, który próbował zmyć płyn z oczu. 
-Dobra, dobra... Najpierw posprzątaj... 
-Ale... Katy...
-Tom. Posprzątaj. 
-Dobrze... - pokiwał mizernie głową.

~*~ 


Reszta dnia minęła spokojnie, nie licząc rozbitej szklanki i podeptanego kwiatka. Późnym wieczorem położyłam się z Nathanem, żeby jeszcze porozmawiać o przygotowaniach do ślubu. Nie wiem, kiedy zasnęłam, wtulona w chłopaka.

_______________________________________________________
Więc... Witam na nowym blogu!! Cieszę się zainteresowaniem! Rozdział jest... yyy.. Wolę w ogóle go nie oceniać....Zostawię to Wam.. Jeżeli przeczytacie - SKOMENTUJCIE!!!
  Kocham Was
Kasia M.