-Jak to - z Wami?! Jak to aresztowana?! Wy chyba... Nie chcecie mi
przez to powiedzieć, że uważacie, że to ja zabiłam Tess?! Moją
najlepszą przyjaciółkę?! Była dla mnie jak siostra! Jak
możecie?! - łkałam.
-Różne przypadki zdarzają się w naszej branży. I siostry się
zabijają.
-Ale nie ja i Tess!
-Proszę się uspokoić...
-To ja pana proszę. Niech mi pan nie każe się uspokajać... -
przymknęłam oczy. - Dlaczego myślicie że to ja?! Przecież nie
macie na to żadnych dowodów! Dlaczego?! Dlaczego?? ... jak... -
oparłam się o drzwi, bo poczułam, że zaraz upadnę.
-Dobrze się pani czuje?
-Jak pan może w ogóle o to pytać? Jak się czuję?! FATALNIE!!
-Dobrze proszę spokojnie też pójdzie z nami...
-Po co?! To nie ja.. Jak mogłabym zrobić coś mojej
przyjaciółce?!
-Wychodzimy!
-Gdzie w ogóle jest Natan? Martwię się o niego!! Jeżeli ja nie
mogę.. to wy!
-Dobra ja pójdę to sprawdzić, a ty ją zabierz. I trzeba je
podać leki na uspokojenie... Czy narkotyki... Byle szybko...
-A ty mnie puść chyba się utrzymam, tak?!
-Proszę się nie ruszać, bo będę zmuszony...
-Nie biję, nie zabijam, ale gryzę – uprzedzam.
- A masz wściekliźnę? - zaśmiał się kpiąco.
- K***a, no! - jak powiedziałam, tak zrobiłam... Z zasadą
„Wszystko, żeby się wydostać”....
- Aaał, no!! - zaczął się szarpać, jednocześnie próbując
mnie obezwładnić .
-PÓJDĘ. SAMA. JASNE?! - oddzielałam słowa -I mam nadzieję, że
przyjechaliście normalnym samochodem .
-W sumie to... tak, ale pójdzie pani wreszcie?!
-Nathy!! - krzyknęłam, widząc mojego chłopaka schodzącego po
schodach.
-Proszę się uspokoić złapał mnie za rękę.
-Zostaw mnie! - wrzasnęłam . -Nathan!!!
Wyrwałam się policjantowi i przywarłam do chłopaka.
-Takie zachowanie jest karalne!
-Skarbie, co się dzieje?! O co im chodzi ... Katy, spójrz na
mnie...
-Nathy... - wtuliłam się mocniej w chłopaka. - Zrób coś...
-Wystarczy już tej całej zabawy. Idziemy - powiedział jeden z
dwóch denerwujących mnie tutaj ludzi. Teraz wkurzył mnie jeszcze
bardziej.
-Zapytałem Was. O co chodzi?!
-Mamy nakaz aresztowania – wzruszył ramionami policjant.
-Przykro Nam, ale takie są nasze obowiązki...
-Chcecie aresztować moją Katy?! Przecież... Ale niby za co?
-Pani Katherine Lester jest podejrzana o zabójstwo Tessy
Stanley... - odpowiedział znudzonym głosem.
-To jest śmieszne... Co za głupoty. Kto to w ogóle wymyślił?!
-Mamy nakaz.
-Katy... Wyciągnę Cię przecież – zwrócił się do mnie mój
chłopak.
-Ale Nathan... Mieliście jechać... Boję się o Ciebie. Nie
możecie tu zostać, kiedy on jest na wolności!
-Katie...
-Jedzcie beze mnie, proszę Cię...
-Nie, Kat. Ja nigdzie się nie ruszam.
-Nathan... - szepnęłam.
- Boję się o Ciebie...
-Nie bój się. Jeszcze jutro wyjedziemy razem.
-Pamiętaj tylko, że Ci ufam...
-Ja też, bezgranicznie.
-No już! Obudził nas komisarz.
-Kocham Cię... - szepnął mi do ucha.
-Ja Ciebie też... - pocałowałam go i wyszłam z domu, prosto do
samochodu...
___________________________________________________
Bla, bla... Dobra.
Dziękuję Wam bardzo za te komentarze. Szczególnie Tobie, willow.
Więc tak. Krótki, ale większość się wyjaśniła.
Byee! <3
Super ale to nie ona ją zabiła ten policjant jest debilem ...
OdpowiedzUsuńczekam na nexta WENY!! :D
Ehh dziewczyno...
OdpowiedzUsuńTy mówisz, że twój blog nie jest dobry?
Masz rację... jest bardzoooo dobry <3
Takiego bloga mi brakowało ♥
Akcja bardzoo ciekawa <3
Weny i do nn ;3
Wowwww...
OdpowiedzUsuńNa prawdę przepraszam, że mnie nie było, ale jestem - nadrabiam!! <3
PSY ***************************!!
Cudoooo!!
Chcę więcej.
Więcej.
Kocham.
ILY!
M. LL.